Czarne kafelki
Kafelki na ścianach, zużyte plakaty z koncertów, niskie okna pod które trzeba się schylić, sfatygowane kanapy. Wystrój jest tu zasadą: nie ma go.
Plac Zbawiciela. Na górze. Od ponad dekady.
Instytucja sceny alternatywnej nad Charlotte. Czarne kafelki, tanie piwo, dobra muzyka, a latem cały plac jest nasz.
Zero designu, zero pretensji. Po prostu bar, który jest tu dłużej niż połowa lokali w mieście, i pełny nawet w poniedziałek.
Kafelki na ścianach, zużyte plakaty z koncertów, niskie okna pod które trzeba się schylić, sfatygowane kanapy. Wystrój jest tu zasadą: nie ma go.
Zimne piwo, setka, nic więcej nam nie trzeba. Całe nasze motto mieści się w jednej linijce i tak ma być.
DJ sety w weekendy, koncerty sceny alternatywnej, ekipa prosto z próby. Głośno, eklektycznie, po naszemu.
Gdy robi się ciepło, wychodzimy na Plac Zbawiciela. Piwo w kubku, fontanna, cały plac jako taras.
Co się dzieje, mniej więcej zawsze. Po konkretne daty i line-upy zajrzyj na Facebooka i Instagram.
Bez filtrów, bez stylizacji. Sala taka, jaka jest, sfotografowana przez tych, którzy tu byli.




